Jakiś czas temu miałam przyjemność gościć u siebie ekipę filmową z Uniwersytetu Dzieci. Nagrywaliśmy lekcję na temat witraży z częścią praktyczną – pokazującą jak powstaje zawieszka witrażowa.
Zdecydowałam się na małą formę – podobną jak robimy na warsztatach witrażu w szkołach.
Dzięki temu w krótkim filmie mogliśmy pokazać każdy z etapów pracy i zademonstrować od początku do końca proces powstawania witrażu.
Zdecydowałam się pokazać również, że witraż nie koniecznie musi być płaski. Możemy budować naszą pracę na różnych płaszczyznach. Takie podejście pozwala na mieszanie się kolorów nakładających się szkieł, ale również sprawia że witraż staje się stabilniejszy.
Cieszę się bardzo, że dzięki Uniwersytecie Dzieci „lekcja z witrażu”, będzie docierać do szerszej publiczności. I nawet jeśli w domu (czy szkole) dzieciaki będą mogły wykonać jedynie witraże z papieru, to myślę, iż takie spojrzenie jak powstaje prawdziwy chociażby mały witrażyk, sprawi iż inaczej będą patrzeć na witraże które spotkają na swojej drodze.
I będą mogli powiedzieć „wiem jak powstają witraże”.
Jest to technika wynaleziona i wprowadzona przez Louisa Tiffany-ego zwana inaczej techniką taśmy miedzianej i cyny, od sposobu łączenia szkieł witraża.
Taki sposób łączenia pozwolił na wykonywanie spoin o rozmaitych kształtach i łączenie dużo mniejszych elementów niż było to możliwe w witrażu klasycznym (ołowianym) – gdzie zarówno szerokość płatewki profila ołowianego jak i możliwości wygięcia ołowiu powodowały, że wstawianie elementów bardzo małych było bardzo trudne, bądź mijało się z celem ponieważ cały element byłby przykryty przez otaczające go profile ołowiane.
Tiffany`emu przyświecała miłość do jakże intensywnych w barwie witraży średniowiecznych i maksymalne ograniczenie od powierzchniowej obróbki szkła (malowanie, cieniowanie, przepalanie szkła) co daje słabsze nasycenie koloru. Chciał aby witraż był w całości „malowany szkłem” – żeby cieniowania i detale nie były malowane, ale wynikały z zabarwienia i struktury szkła.
Żeby uzyskać ten efekt musiał wymyślić i wyprodukować nowy rodzaj szkła – wielobarwne szkło opalowe i opakowe (półprzeźroczyste i nieprzeźroczyste ), ponieważ wtedy produkowano jedynie szkło witrażowe przezierne o dość jednolitym kolorze. Tutaj pojawia się ciekawa anegdota- podobno żadna huta nie chciała podjąć prób wykonania takiego szkła. W ówczesnych czasach mętne były szkła słabej jakości i nikt nie chciał mieć opinii miejsca produkującego tak słabe szkła. Wobec tego Tiffany nie odpuścił i w 1892 roku otworzył własną hutę i zaczął intensywne badania i produkcję ogromnej palety szkła witrażowego, oraz opracował efekt irydyzacji (słynne szkło Favrile).
Technika Tiffany-ego oprócz możliwości oddawania nawet drobnych detali wszechobecnych w secesji, umożliwiła wykonywanie również przestrzennych konstrukcji m.in. sławnych lamp witrażowych. Dzieje się tak ponieważ cyna (a raczej spoiwo lutownicze którego najczęściej około 60% stanowi cyna) jest dużo twardszym metalem niż ołów (temp. topnienia wynosi… a ołowiu….), a połączenie metal-szkło jest dużo mocniejsze niż ma to w witrażu ołowianym. Powoduje to, że konstrukcja jest sztywniejsza, a ogrzewanie jej przez żarówkę lub lampę naftową nie ma na nią znaczącego wpływu, podczas gdy ołów z czasem będzie się deformował. Ponadto witraże wykonane w tej technice są lżejsze.
Zarówno technika Tiffany-ego jak i wymyślone przez niego szkło przetrwały próbę czasu i są używane (i bardzo popularne) do dziś. Mało tego, jego technika jest obecnie chyba najbardziej rozpowszechnioną techniką witrażową na świecie.
Ale też nie jest tak, że Luis Comfort Tiffany od razu odniósł sukces, który przyniósł mu majątek i sławę na wieki. Mimo iż wykonał tysiące realizacji witrażowych nie wspominając o lampach witrażowych, projektach wnętrz, mebli, tkanin, pod koniec życia zbankrutował i musiał zamknąć swoje studio, ale to już temat na inny artykuł.
Temat rzeka – przedmiot westchnień i pożądań niektórych, a w
innych wywołuje jedynie wzruszenie ramion. Ale co zabawne większość osób nie
wie że lampy które powszechnie m nazywa się „Lampami Tiffany`ego” najczęściej nimi nie są.
Więc czym są tak naprawdę lampy Tiffany? Ano oryginalnymi lampami zaprojektowanymi i wykonanymi w pracowni Luisa Comforta Tiffany`ego – najczęściej są sygnowane i numerowane. Nie jest ich na rynku dużo, znajdują się w rękach prywatnych kolekcjonerów i muzeów, a jeśli już są wystawiane na aukcje ich ceny sięgają zawrotnych sum.
Grupą najbliższą oryginałom są kopie i repliki lamp Tiffany`ego – to lampy wykonane według oryginalnych wzorów często z takiego samego szkła jak oryginał , więc cieszą oczy prawie tak jak oryginalne, ale kosztują znacznie mniej (od kilku do kilkunastu tyś. złotych)
Największą grupą lamp są tzw. lampy w stylu Tiffany`ego. Cóż co do jakości tego stylu się nie wypowiadam (zwłaszcza mam na myśli popularne w sieciówkach chińskie „lampy witrażowe”) myślę, że oglądając te lampy Tiffany byłby zdumiony w jakim kierunku wyewoluowała jego myśl ;). Faktem jest , że bardzo często podobnie jak w jego twórczości lampy są zdobione motywami roślinnymi, ale są znacznie prostsze, a użyte do nich szkło jest najczęściej tańsze i bardziej płaskie.
Osobiście uważam, że lepiej o mówić po prostu o lampach witrażowych, lub o lampach w technice Tiffany`ego, co zwykle wychodzi na to samo (witraż klasyczny nie bardzo się nadaje do konstrukcji przestrzennych, co prawda takie lampy też istnieją, ale najczęściej nie są zbyt trwałe). Szczególnie przy projektach nowoczesnych ma to sens, ponieważ daje pewne wyobrażenie o technice, ale w warstwie estetycznej osiągamy efekt zupełnie inny niż przy klasycznych lampach witrażowych.
Ale skąd to całe zamieszanie, pewnie zapytasz? Tiffany (a raczej założone przez niego studio) był autorem setek wzorów lamp (z kloszami witrażowymi i z dmuchanego szkła),ale poza tym również opracował własną technikę wykonywania witraży opartej nie na profilach ołowianych, a na taśmie miedzianej łączonej spoiwem cynowym, której do dziś używamy. Uczyniło to łączenie bardziej sztywnym i pozwoliło na wykonywanie konstrukcji bardziej przestrzennych, oraz dużych przeszkleń które nie musiały być dzielone na kwatery – jak w witrażu tradycyjnym. Dlatego też często używa się „skrótu myślowego” nazywając wszystkie lampy wykonane w technice Tiffany`ego lampami Tiffany`ego.
Niezależnie od tematu lamp, Tiffanyego można by nazwać reformatorem sztuki witrażowej, bo oprócz stworzenia nowej techniki witrażowej (co nie zdarza się przecież często ;)- technika ołowianą wynaleziono przynajmniej 600 lat przed Tiffany`m), wymyślił i zaczął realizować zupełnie nowe rodzaje szkieł niż stosowane dotąd w witrażownictwie i korzystamy z jego odkryć do dziś , ale to już nieco inna historia :).
Witrażowa lampa panelowa z wizerunkiem świętego Floriana, powstała dla bardzo zasłużonego komendanta OSP na 25-służby. Strażacy zgłosili się do Pracowni z prośbą o wykonanie witraża, bo jak powiedzieli: „On ma już chyba wszystko, cały dom w prezentach od udzi, ale witrażu chyba jeszcze nie ma” ;). Miał być to prezent nawiązujący do tradycji strażackich i w miarę możliwości użytkowy. Tak powstał pomysł na lampę witrażową. Nietypową bo łączącą dwie techniki – tradycyjną malaturę na szkle i technikę witrażu Tiffany-ego. Na powyższych zdjęciach możecie oglądać poszczególne etapy prac, a skończoną lampę zobaczycie w galerii prac.