Warsztaty witrażu w ramach projektu „Rzemiosło i zawody ginące”.

Kilka razy do roku prowadzę z pomocą moich instruktorek warsztaty dla szkół i przedszkoli. Na zakończenie zeszłego roku (2022) organizowaliśmy świąteczne warszaty witrażu w przedszkolu 'Maluch” w Nadarzynie w ramach projektu „Rzemiosło i zawody ginące” 

Dzieci robiły świąteczne witrażowe ozdoby  – choinki i aniołki.

Przekonały się również , że szkło nie tylko może być kolorowe ale również nieprzeźroczyste!

Dzięki temu projektowi dzieci mogły poznać inną stronę szkła – mniej prozaiczną a bardziej kreatywną. Jak również poznać jedną z metod wykonywania” prawdziwych”  wiraży – secesyjną technikę Tiffany`ego. Trochę im zazdroszczę – ja w szkole wykonywałam jedynie witraże z papieru (czego zresztą szczerze nie znosiłam).

Przekonali się że wykonanie nawet niewielkiej ozdoby wymaga dużo wysiłku i skupienia – ale za to jaka radość na zakończenie! Mam prawie pewność, że te prace będą zdobiły ich domy przez lata. A może nawet jak już założą własne rodziny będą swój pierwszy witraż wieszać na swoim drzewku? I mam nadzieję, że  będą również pamiętać swój wysiłek i w przyszłości doceniać ręczną pracę – również wykonaną przez innych.

Mimo że, dla tak małych dzieci witraż to bardzo duże wyzwanie,  z pomocą instruktorów i wychowawczyń wszyscy ukończyli swoje prace i szczęśliwi wrócili do domu.

Zawieszka choinka z łańcuchem ze szklanych koralików.  Efekt pracy dzieciaków podczas warsztatów witrażu w ramach projektu Rzemiosła i zawody ginące.

Z poniżej relacja zdjęciowa zrobiona przez wychowawczynie w przedszkolu. Widać ile pracy i emocji wzbudziła ta praca 🙂

https://www.facebook.com/media/set/?set=a.631140348706049&type=3

Facebook

 Teraz na pewno z niecierpliwością czekają kiedy będą mogli powiesić je na choince 🙂

Jeśli chcesz wiedzieć więcej o warsztatach edukacyjnych ze szkła – tutaj znajdziesz więcej szczegółów WARSZTATY WITRAŻU W SZKOLE – Uczą przez zabawę!

Czy pracownia witrażu jest odpowiednim wyborem dla WTZ?

Często słyszę obawę czy technika witrażu nie będzie zbyt trudna dla uczestników Warsztatów Terapii Zajęciowej.

Dwoje uczestników wasztatów szlifuje elementy witraża na szlifierkach do szkła witrażowego

W przeciągu ostatnich 20 lat osobiście wielokrotnie pomagałam w uruchomieniu pracowni witrażu dla WTZ. Przeszkoliłam kilkudziesięciu instruktorów terapii zajęciowej z technik witrażu i fusingu. I z doświadczenia wiem, że dobrze prowadzona pracownia nie dość, że zapewnia bezpieczne środowisko do rozwijania własnej twórczości, to często jest pracownią cieszącą się największym zainteresowaniem.

Dlaczego?

Oto 5 powodów dlaczego warto włączyć pracownię witrażu do oferty WTZ:

1. Witraż charakteryzuje się dużą możliwością doboru skali trudności w ramach jednej i tej samej techniki. Zasadniczo powtarzamy te same czynności ale dzięki zmianie skali czy trudności etapów otrzymujemy różnego rodzaju prace. Dzięki temu witraż nie wyklucza osób o mniejszych możliwościach psychofizycznych i jednocześnie może być interesującym wyzwaniem dla bardziej sprawnych uczestników.

2. W terapii zajęciowej nie chodzi wyłącznie o efekt końcowy pracy, ale o proces-powtarzalność czynności, poczucie sprawczości, koncentrację oraz możliwość wyrażenia siebie w bezpiecznych ramach. Dzięki powtarzalności czynności rośnie w uczestnikach zaufanie do swoich możliwości i motywacja aby sięgnąć po więcej. Odpowiednio poprowadzeni kursanci mogą również wyrażać siebie bądź poprzez wykonywanie własnych projektów, jak i poprzez dokonywanie wyborów (wybór projektu, użytych kolorów).

3.Porządkuje działanie, i uczy systematyczności (bez zakończenia etapu poprzedniego nie możemy przejść do następnego)

4. Poprzez przechodzenie poprzez poszczególne etapy – uczy dokładności i skupienia się na szczególe. Co na każdym z etapów przekłada się na jakość wykonanego witraża. Jest też dobrym treningiem pamięci i motoryki małej.

5. Dzięki temu iż prostą pracę można wykonać w krótkim czasie proces daje poczucie bezpieczeństwa i sprawczości. Uczestnik może przekonać się, że przy pewnym wysiłku potrafi samodzielnie lub prawie samodzielnie wykonać prawdziwy witraż który daje efekt Woow.


Inne pytanie z którym czasem się stykam to która technika jest lepsza Witraż Tiffanyego czy tradycyjny (ołowiany).

Osobiście bardzo nie polecam witraży w technice tradycyjnej (ołowianej) w terapii osób niepełnosprawnych z następujących powodów:

  • Zagrożenie bezpośrednim kontaktem z ołowiem, a w szczególności z tlenkami ołowiu którymi szybko pokrywają się profile.
  • Technika ołowiana wymaga dużo większej dokładności w wycinaniu elementów, trudniej też jest dopasować elementy które nie są wystarczająco dopasowane – w związku z tym łatwiej o zniechęcenie się uczestnika do pracy. Również po stronie instruktora wymagana jest dużo większa praktyka pozwalająca na rozwiązywanie pojawiających się problemów.
  • Technika tradycyjna wymaga więcej siły fizycznej i jest bardziej „brudna”, przez co trudniej jest pracować osobom słabszym fizycznie i utrzymać porządek w miejscu gdzie przebywa i pracuje wiele osób.

Podsumowanie

Czy warto zainwestować we włączenie warsztatów witrażu do pracowni WTZ?

Zdecydowanie warto, ponieważ warsztaty witrażu narzędzie uniwersalne – dla różnych poziomów sprawności – uczestnicy rozwijając swoje umiejętności mogą bez znudzenia techniką pracować na różnych poziomach. Dlatego techniki pracy ze szkłem można łatwo skalować od bardzo prostych form po bardziej złożone projekty.

Dzięki temu witraż nie wyklucza osób o mniejszych możliwościach psychofizycznych i daje możliwość dostosowania poziomu trudności do indywidualnych potrzeb.

Szkło (a zwłaszcza kolorowe) jest pięknym materiałem, i wykonane z niego prace (nawet proste) mają niepowtarzalny urok, są trwałe i dają efekt woow.

Dlatego cieszę się, że pracownia witrażu coraz częściej znajduje swoje miejsce w pracowniach terapii zajęciowej jako wartościowa, sensowna i głęboko wspierająca forma pracy.

Chcesz poczytać o kursach które organizuję? Spójrz tutaj: https://szklanapracownia.pl/kursy-zawodowe-witrazu-i-fusingu-szkla/

Niektóre z pracowni które pomagałam stworzyć mają nawet własne strony internetowe :). Poniżej linki do niektórych z nich:

Pracownia witrażu – Warsztat Terapii Zajęciowej „Modrzew”

Pracownie – PSOUU Wyszków

Terapia zajęciowa Łagiewniki

O mnie

Nazywam się Lidia Kostrzyńska i jestem artystką-szklarzem. Zaczynałam jako biolog – fascynowała mnie piękno świata ożywionego i komunikacja w świecie roślin i zwierząt. Na potrzeby mojej pracy magisterskiej programowałam sztuczne sieci neuronowe do zastosowań biologicznych, ale wbrew temu co o sobie myślałam w tamtym czasie nie zostałam naukowcem, ale do zwykłej pracy.

Moja „przygoda ze szkłem” zaczeła się niewinnie jako hobby, a le wkrótce zajeła duży obszar mojego życia i zaczeła być zawodem. Rób to co kochasz mówią – a ani dnia nie spędzisz pracując. Ja raczej się z tym nie zgadzam – powiedziałabym raczej rót ot co kochasz, a nigdy nie będziesz wychodził z pracy ;).

Nie urodziłam się jako artystka, mam umysł analityczny który lubi twarde fakty i analizę. I ostatnia rzecz którą bym o sobie powiedziała, to, że mam duszę artysty. Ale kocham piękno i często zniosę pewne niewygody dla przyjemności używania (lub stworzenia) pięknego przedmiotu.

Dziś szkło jest moim głównym językiem wypowiedzi. Pracuję z nim codziennie – obserwując, jak reaguje na temperaturę, przyjmuje (lub nie) kształty które chciałabym mu nadać. Pracuję z nim w szacunku dla tego pięknego – delikatnego w odbiorze, a jednocześnie bardzo solidnego materiału.

Pracuję również z ludźmi – bądź wykonując dla nich unikalne przedmioty – próbując zrozumieć ich marzenia i przekuć je w fizyczny rezultat. Pokazując techniki pracy ze szkłem i pokazując jakie rezultaty mogą uzyskać. I mimo iż 95% z nich deklaruje, że nie ma żadnego talentu artystycznego robią piękne, często bardzo artystyczne prace.


Wykształcenie

Po rocznym uczestnictwie w pracowni witrażu zainstalowałam w swoim świeżo zbudowanym domu pracownię witażu. Wkrótce rozpoczęłam również współpracę z miejscowym domem kultury. Zeby dać również innym frajdę z pracy ze szkłem.

Wiele odkrywałam sama, ale chciałam nauczyć się więcej więc poszłam na studia podyplomowe na ASP we Wrocławiu. W 2015r. – moją pracownią prowadzącą była pracownia „Witraż w architekturze”. Ale korzystałam nie tylko z zasobów pracowni, ale również warsztatów ucząc się grawerki tradycyjnej na szkle, odewania grubszych form, szlifowania i polerowania szkła i lamworkingu. Te doświadczenie dały mi szerokie podstawy do własnych ekspermentów.

Poza tym na targach i festiwalach branżowych chętnie korzystam z możliowści uczestnictwa w warsztatach – w ten sposób uczestniczyłam w warsztatach u Tanya Veit czy Paula Floyd-a.


Wystawy i działalność

Ponieważ prowadzenie działalności w tak jednak niszowej w naszym kraju branży jak szkło artystyczne wymaga sporo pracy i zaangażowania, więc żadko miałam luksus angażowania się w wystawy indywidualne, ale moje prace były wystawiane na Wawa Design, CK w Podkowie Leśnej i w galerii AbOvo.

Od kiedy w 2016 roku zrobiłam z ceramiczną firmą TARDOZ projekt ceramiczno szklany w ramach unijmnego progamu „Erasmus for young entrepreneurs” „romansuję” z Portugalią. Współpracuję tam z wieloma miejscami i udało mi się zrobić kilka ciekawych projektów. Między innymi w 2020 roku (na 2 tygodnie przed wybuchem COVID) miałam rezydencję artystyczną w Centrum Sztuki Współczesnej Quinta da Cruz w portugalskim Viseu. Wraz z dwoma portugalskimi artystkami realizowałyśmy projekt Paisagems Comuns – cykl działań artystycznych z udziałem osób z niepełnosprawnościami. Poprowadziłam również warsztat dla studentów na Facultade de Belas-Artes da Universitade da Lisboa pod hasłem “Stained Glass Tiffany and beyond: from tradition to contemporaneity”. Poza tym dzięki wsparciu moich moich portugalskich przyjaciół udało nam się zrobić kilka ciekawych warsztatów we współpracy z centrami kultury i stowarzyszeniami (cykl warsztatów dla stowarzyszenia „Giraventos”, Arreiro por Ti” association, Espaço Jovem w Lagos, Artelier Lisboa.

Z niektórymi współpracuję do dziś.

Jeszcze więcej witrażu w szkole! film dla Uniwersytetu Dzieci

Jakiś czas temu miałam przyjemność gościć u siebie ekipę filmową z Uniwersytetu Dzieci. Nagrywaliśmy lekcję na temat witraży z częścią praktyczną – pokazującą jak powstaje zawieszka witrażowa.

Zdecydowałam się na małą formę – podobną jak robimy na warsztatach witrażu w szkołach.

 Dzięki temu w krótkim filmie mogliśmy pokazać każdy z etapów pracy i zademonstrować od początku do końca proces powstawania witrażu.

Zdecydowałam się pokazać również, że witraż nie koniecznie musi być płaski. Możemy budować naszą pracę na różnych płaszczyznach. Takie podejście pozwala na mieszanie się kolorów nakładających się szkieł, ale również sprawia że witraż staje się stabilniejszy.

Cieszę się bardzo, że dzięki Uniwersytecie Dzieci „lekcja z witrażu”, będzie docierać do szerszej publiczności. I nawet jeśli w domu (czy szkole) dzieciaki będą mogły wykonać jedynie witraże z papieru, to myślę, iż takie spojrzenie jak  powstaje prawdziwy chociażby mały witrażyk, sprawi iż inaczej będą patrzeć na witraże które spotkają na swojej drodze.

I będą mogli powiedzieć „wiem jak powstają witraże”.

Zapraszam do oglądania 🙂

Szklane serce

Serce złożone z 4 różnych szkieł zaraz po wypale. Jeszcze czeka go długa ręczna obróbka -szlifowanie i polerowanie, ale już widać jakie jest piękne :).

Ostatnio coraz więcej prac wykonuję na nagrobki – najczęściej są to masywne, odlewane ze szkła krzyże, ale od czasu do czasu mam również zamówienia na szklane serca.

Najpiękniej prezentują się zamontowane tak, aby przenikało przez nie światło. Wtedy ich kolor subtelnie zmienia się w zależności od kąta, siły i barwy światła. Czasem te zmiany są bardzo szybkie – tak jak na filmie poniżej -wygląd serca zmienia się z sekundy na sekundę (dosłownie).

To „bicie” serca jest spowodowane sposobem a jaki wykonuję rzeźbę. Wykorzystuję szkła barwione w masie, a czasem z zestawienia różnych kolorów, żeby uzyskać pożądany efekt i kolor. Przy silnym oświetleniu lepiej widać kolory ukryte w głębi, a przy słabszym świetle dominują warstwy które są bliżej powierzchni.

Dlatego każde serce jest niepowtarzalne i jest małym dziełem sztuki.

W niczym nie przypominają prac wytopionych ze szkła okiennego przybarwionego pudrami – najpopularniejszej w naszym kraju sposobu pracy w technice fusingu. Takie szkło również będzie szklane i kolorowe i można w ten sposób uzyskać ciekawe efekty, ale nigdy nie osiągnie głębi i elegancji szkieł barwionych w masie.

Zawsze przed wykonaniem pracy rozmawiam z klientami, żeby zrozumieć jakie serce sobie wymarzyli. Staram się dobrać najlepszy kolor i wykończenie, tak aby efekt końcowy był dla nich unikalnym wspomnieniem po żyjącej osobie. Jak w każdej pracy artystycznej , tak i w tych sercach zawarty jest fragment energii- mojej twórczej, oraz myśli zamawiających. Może dlatego często od nich słyszę, że to właśnie był ulubiony kolor ich mamy, albo, że tata byłby zachwycony.

Innym razem, kiedy klienci mają życzenia specjalne, ale kiedy wiem, że ten efekt niekoniecznie się sprawdzi, proponuję modyfikację pomysłu – tak na przykład powstało serce z strukturą „kostkowa” które występuje na filmie poniżej.

Praca ze szkłem odlewanym jest bardzo czaso- i pracochłonna praca i zostawia pewien element niepewności, a czasem zdarza się, że muszę powtórzyć wypał ( tutaj przeczytasz więcej o technice odlewania szkła w formie ). Jednak satysfakcja z wykonania pięknego przedmiotu wynagradza wszystko :).

Zapraszam do obejrzenia kilku ostatnich realizacji.

Serca błękitne

Serca w czerwieniach

Serce „popękane” widać jak „bije” wraz z pojawianiem się i znikaniem światła.

Ile kosztuje kurs witrażu?

Czerwony kwiat piwonii otoczony liśćmi.  Wykonany techniką witrażu Tiffan-y. Poerwsza praca kursantki.

Kiedy rozmawiamy z osobami zainteresowanymi kursami docieramy w końcu do pytania – Ile kosztuje kurs witrażu?

Decydującym czynnikiem jest to iż w mojej pracowni kursy są dosłownie „szyte na miarę” – prowadzone indywidualnie, dopasowane do potrzeb i możliwości uczestników. A więc koszt kursu nie rozkłada się na wiele osób.

Dlatego jest to kurs stosunkowo drogi, jeśli chociaż patrzeć na ceny biletów wstępu na duże konferencje (np. w 2023 bilety na Web Summit kosztowały od 550 euro do 24 950 euro), gdzie na kilku/kilkunastu prelegentów przypada często kilka tysięcy osób, to kurs wypada wręcz prawie  za darmo ;).

 Ale dość już z tymi porównaniami – po prostu lubię pracować indywidualnie. Dzięki temu możemy skupić się na tym co dla każdego z kursantów jest najważniejsze.

Praca w grupie ma fajną dynamikę skłania do rozmów i wymiany doświadczeń. Ale za to praca indywidualna sprzyja lepszej koncentracji i efektywniejszemu wykorzystaniu czasu. Często moi kursanci podkreślają, ze to właśnie indywidualna forma zajęć bardzo im się podobała.

Dzięki niej mogliśmy skupić się na rzeczach dla nich istotnych i jednocześnie mogli dowolnie zgłębiać techniki które im najbardziej odpowiadały.

Poza tym na cenę składają się:

  • Długość kursu – w trakcie wstępnej rozmowy telefonicznej lub mailowej ustalamy jaka długość kursu byłaby najbardziej odpowiednia dla Ciebie. Jest to najistotniejszy czynnik ponieważ od niego zależy w jakim stopniu zaawansowania opanujesz technikę. Aby nauczyć się podstaw wykonywania witraży na i zyskać nowe hobby wystarczy intensywny kurs  12-14 godzinny. Taki kurs kosztuje w 2023 r w granicach 1400 zł – 1500zł. Ale np. 10-dniowy kurs profesjonalny z połączony z 12 miesięcznym wsparciem w dalszej samodzielnej pracy będzie kosztował około 7500zł.
  • Do każdego kursu (nie licząc warsztatów jednodniowych) dodajemy wsparcie uczestnika we własnej praktyce. Czyli możliwość bezpłatnej konsultacji wątpliwości i problemów związanych z techniką przez okres od 2 miesięcy do nawet 12 miesięcy po ukończeniu kursu. To takie ubezpieczenie żebyś czuł/czuła się pewnie stawiając pierwsze kroki w nowej dziedzinie.
  • Techniki które obejmuje kurs. W ramach jednego kursu możemy swobodnie połączyć kilka technik. A także nauczyć Cię jak je łączyć ze sobą w pracy. Również w ramach kursu witrażu możemy pracować nad różnymi aspektami techniki. Dla przykładu: Inne problemy występują przy wykonywaniu okien, a inne przy wykonywaniu prostych zawieszek witrażowych na okno, czy witraży trójwymiarowych. Osoby pracujące sprawnie  z witrażem płaskim mają niekiedy problemy z pracami 3D. Często lutowanymi „z ręki” jak bryły, czy szklarenki witrażowe. Jeszcze innym tematem jest tradycyjny witraż ołowiany i malowany na szkle (przy użyciu farb opartych na tlenkach metali, wypalanych w piecu). Do każdej z tych technik potrzebne jest odpowiednie wyposażenie i taka ilość czasu aby nabrać na tyle wprawy aby kontynuować samodzielnie. Do niektórych kursów takich jak lampy Tiffany`ego potrzebne jest podstawowe doświadczenie w technice Tiffany lub rozpoczęcie krótkim kursem dla początkujących.
  • Koszt i rodzaj materiałów potrzebnych do poprowadzenia kursu. Koszt materiałów to drugi oprócz czasu czynnik wpływający na końcową cenę kursu. Są techniki w których zużywamy  materiału więcej i często z „wyższej półki” co przekłada się na efekt końcowy. Takim „materiałochłonnym” kursem jest np. kurs Lampy Tiffany`ego. Wybór szkła jest tutaj powiększony o szkło ręcznie rolowane, które szczególnie dobrze sprawdza się w lampach, a którego ceny sięgają obecnie od 1200zł /m2 wzwyż. Podobnie w malaturze tradycyjnej wiele farb jest bardzo drogich (3-5 tyś za kg). Co prawda w tej technice nakłada się bardzo cienkie warstwy farby, ale często musimy ten proces powtarzać wielokrotnie, za każdym razem wypalając kolejne warstwy farby w piecu.
  • Jeśli kurs odbywa się w miejscu zamawiającego dojazd na miejsce kursu i koszt noclegów instruktorów. Jest to nie tylko koszt paliwa i zużycia samochodu, ale również czasu poświęconego na dojazd i pracy związanej ze spakowaniem wszystkich potrzebnych narzędzi i materiałów. W zależności od wielkości grupy którą szkolimy (a więc ew. potrzeby dojazdu odpowiedniej ilości instruktorów) koszt dojazdu zaczyna się od 1,40 zł/km (2023r), a ilość noclegów równa się ilości dni szkoleniowych lub ilość dni +1 jeśli dojazd jest dłuższy i łączny czas dojazdu i pracy ostatniego dnia przekroczyłby 12h.

Podsumowując kurs indywidualny w pracowni będzie kosztował od około 1400zł, za kurs 2-dniowy dla jednej osoby, do kilku tysięcy złotych za dłuższy kurs.

Jeśli doda się do tego dojazd i nocleg to może z tego wyjść całkiem spora suma. Budzi to pytanie, czy warto? Możesz zobaczyć co na ten temat napisali uczestnicy którzy dotąd wzięli udział w szkoleniu – https://szklanapracownia.pl/opinie-oficjalne-i-nie/.

A jeśli chciałbyś/chciałabyś się dowiedzieć co można zrobić żeby jednak kosztowało to taniej, zadzwoń a sprawdzimy co możemy Ci zaproponować.

Wybór należy do Ciebie 🙂

Czym się różnią chińskie „lampy witrażowe” od lamp witrażowych w technice Tiffany?

detal lampy witrażowej - fioletowo - różowa kiść winogron
Lampa witrażowa winogrona/ Lampshadow with grapes

Cóż chciałoby się powiedzieć, że wszystkim ;). Przede wszystkim pierwszą zasadniczą różnicą jest to, że wykonanie lampy witrażowej odbywa się w całości ręcznie. Ręcznie wycinamy fragmenty szkła, szlifujemy, po czym każdy z elementów otaczamy cieniutką taśmą miedzianą. Na zakończenie również ręcznie lutujemy lampę na formie nadającej jej trójwymiarowy kształt. To setki a przy bardziej skomplikowanych wzorach tysiące godzin pracy.

Zaletą jest unikalność tak wykonanych lamp, zwłaszcza przy zastosowaniu ręcznie rolowanego szkła – efekt nawet w przypadku prostszych wzorów jest zachwycający.

Z drugiej strony większość czynności przy chińskich podróbkach lamp witrażowych są w wykonane maszynowo. Często nawet nie są wykonane ze szkła, a z zabarwionych żywic. Dzięki temu elementy nie muszą być wycinane, ale mogą być wylewane w metalowych ramkach. Jednak nawet te lampy które zostały wykonane ze szkła są łączone maszynowo nie za pomocą spoiwa lutowniczego tylko innych stopów metali lub po prostu z plastiku. To powoduje, że w razie uszkodzenia części elementów nie możemy ich wymienić. Nie mówiąc o tym, że plastik, czy żywica może z czasem wyblaknąć. Dlatego taka lampa nie jest tak trwała jak lampa wykonana techniką witrażowa. Często również połączenia między elementami są bardzo szerokie, toporne, a kolorowe elementy nie stanowią wzoru.  Są po porostu mniej więcej ułożonymi na powierzchni kolorowymi elementami.

I teraz istotne pytanie, na co się zdecydować? Pewnie myślisz, że napiszę, że oczywiście bezspornie na lampę witrażową ;).

Nie będzie tak łatwo. Uważam, że wszystko zależy na czym nam naprawdę zależy ;). Na jednej szali wysokiej klasy ręczną pracę (jeśli wybierzemy dobrą pracownię). Która da oszałamiający efekt i będzie ozdobą a czasem też piękną pamiątką dla bliskich przez wiele lat albo pokoleń, ale jest rzeczą drogą. Na drugiej masową lepszą lub gorszą jakościowo produkcję maszynową – taką lampę możemy często kupić za kilkaset zł np. tutaj. Ale najczęściej niestety, jak to w wypadku chińskich produktów bywa jakoś wykończenia nie jest kolokwialnie mówiąc zbyt dobra.

Co do zasady nie jestem przeciwnikiem produkcji masowej – udział maszyn pozwolił na usprawnienie produkcji, a zatem  obniżenie ceny wielu produktów co zwiększyło ich dostępność. Otworzyło także drogę do zupełnie nowych możliwości w designie.

Uważam, że każdy musi wybrać czy priorytetem jest unikatowość i wysoka klasa pracy, czy jednak istotniejszy jest koszt. Pewnie jeśli nie zależy Ci na produkcie artystycznym, luksusowym, to spokojnie możesz zaspokoić swoje marzenie tańszym odpowiednikiem. Jeśli natomiast marzysz o prawdziwej witrażowej perełce w Twoim domu, z pewnością chińska podróbka nie zaspokoi Twojego apetytu.

Niekiedy można te ścieżki połączyć – wybrać mniejszy lub prostszy wzór -szybszy w realizacji i tańszy. Ale za to mieć unikatową lampę wykonaną ręcznie.

Mam również kursantów których marzeniem jest prawdziwa lampa witrażowa, ale nie chcą wydawać kilku tysięcy na lampę. W zamian postanawiają nauczyć się techniki i samemu zrobić swoją lampę marzeń (i zyskać oryginalne hobby na wolny czas). Nie jest to rozwiązanie tanie i wymaga sporo pracy. Ale w ten sposób ich lampa jest naprawdę unikatowa, a do tego jest źródłem osobistej satysfakcji :).

Niezależnie od tego co wybierzesz – wybieraj świadomie. To da Ci radość z  użytkowania przedmiotu przez wiele lat.

Szklana ekspansja na daleki zachód ;)

Dzisiaj chciałam się tak krótko pochwalić, że po miesiącu albo i lepiej pisania tłumaczenia i konsultowania tłumaczeń wreszcie jest – Szklanej Pracowni strona portugalska :). Jestem z niej bardzo dumna, zwłaszcza, że mimo, że sama tak dobrze bym jej po portugalsku nie napisała to przynajmniej rozumiem co jest napisane ;). Tutaj należą się podziękowania dla Joana Leite ze stowarzyszenia Giraventos za pomoc, tłumaczenia i cierpliwe konsultacje. Przyjaciele w Portugalii to powód dla którego zawsze chcę tutaj wracać!

www.oficinadevidro.com

Witraż – sztuka nieobecna?

Z czym kojarzy się witraż? Z pewnością jedno z pierwszych skojarzeń to smukłe kolorowe okna gotyckich świątyń. Na drugim miejscu pewnie stoją ozdobne lampy  Tiffany`ego (bądź w stylu Tifany – różnice poznasz w tym artykule). A stąd już prosta droga do klimatu rzeładowanych,”babcinych” wnętrz.

 Wnikliwszy obserwator architektury może jeszcze wspomni o pięknych secesyjnych drzwiach do domów i kamienic.

A co z nowoczesnymi projektami?

Czy te  skojarzenia skazują tradycję witrażową na zamknięcie skansenie zaprzeszłego budownictwa i nieobecność w we współczesnej przestrzeni architektonicznej? I to w czasach kiedy szkło jest wszechobecnie wykorzystywanym materiałem tak jak nigdy dotąd?

Żeby odpowiedzieć na to pytanie spójrzmy na kilka interesujących realizacji z przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat:

Witraż w metrze w Tokio Shinjuku. Zaprojektowany przez graficzkę Yoko Yamamoto, został zainstalowany w 2008. Jest zaproszeniem przeniesienia się w inny wymiar czasoprzestrzeni niezależnej od naszej codziennej gonitwy.

Zdjęcie ze strony  Exhibit in the Public Place: Tokyo Metro Shinjuku Sancho-me 1 — CONTEMPORARY ART STATION,

Kolejny witrażowy obraz – zatytułowany  „Passing Things” stworzony dla muzeum Kolei w Saitama w Japonii.

To również realizacja na postawie projektów Yoko Yamato. Złożony z 10 paneli, imponuje rozmiarami, 3m x 12,7m, zwłaszcza, że oglądamy go z bliska. Tematem przewodnim jest kolej. Ponieważ temat ten nie był artystce jakoś szczególnie bliski, postanowiła wesprzeć wyobraźnię poezją. I tak zilustrowała utwór  Shuntaro Tanigawa „Passing Things – SL Elegy”.

 Każdy z dziesięciu witraży jest niezależną pracą i tak może funkcjonować, jednocześnie wszystkie panele łączą się w całość.

鉄道博物館-19
http://susono.jugem.jp/?cid=88

Public Art | The Railway Museum „Passing Things”(Yoko Yamamoto) | Japan Traffic Culture Association (jptca.org)

Stained glass „Light, water and life” / Original painter and supervisor : Ludwig Schaffrath / Front of west entrance on second floor free passage, Omiya station / Installed at June, 1982

Zupełnie inny w nastroju od poprzednich prac. Abstrakcyjna kompozycja, mimo, że powstała w latach 80 ubiegłego wieku wciąż jest niesamowitym przykładem aplikacji witrażu w architekturze współczesnej. Wspaniała dynamika, która jednak dzięki regularnym rytmom jest daleka od chaosu.

Zdjęcie ze strony OUGHTISM: Ludwig Schaffrath and Johannes Schreiter: Motion, Rhythm and Harmony in Glass (travisithompson.blogspot.com) gdzie również możesz znaleźć więcej informacji o artyście.

https://www.lamberts.de/en/projects/details/article/chugoku-rousai-hospital-hiroshima/

Jeden z moich ulubionych projektów – prosty, a zachwycający zwiewnością, nadający miejscu emocjonalnie nas obciążającym wspaniałej lekkości i powiewu optymizmu. Czyż szpital nie wydaje się dużo bardziej przychylnym miejscem z takim witrażem?

To tylko kilka przykładów z wielu niesamowitych realizacji. Jeśli chcecie obejrzeć więcej tego typu realizacji zapraszam np. na stronę japońskiego stowarzyszenia JPTICA Public Art Work Datatbase | Japan Traffic Culture Association (jptca.org)

To mój subiektywny wybór witraży które lubię i które zapadły mi w pamięć wśród setek innych realizacji. W naszym kraju niestety nie spotyka się zbyt wielu nowoczesnych witrażowych realizacji, zwłaszcza na taką skalę. Mam nadzieję, że z czasem i u nas świadomość witrażu jako niezależnej sztuki wzrośnie i również w Polsce będziemy mogli cieszyć oczy takimi pracami.

„Rzeka życia” L.C.,Tiffany`ego – czy na prawdę istnieje?

`Dzisiaj z racji poświątecznego odpoczynku trochę bardziej rozrywkowo – kilka słów o książce „Niezbity dowód” Małgorzaty Rogali. Dostałam egzemplarz od wydawcy i  postanowiłam sprawdzić czy czytanie beletrystyki o witrażach sprawi mi przyjemność,  poza tym nigdy nie czytałam witrażowego kryminału ;). Z drugiej strony zastanawiam się czy to jednak nie przesada –  całymi dniami i wieczorami robić witraże i jeszcze w ramach rozrywki czytać  kryminały o  witrażach :P.

 Tak czy inaczej książka sprawiła mi sporo przyjemności – pochłonęłam ją w kilka wieczorów.

Napisana lekkim piórem fabuła, skupiona jest wokół tajemniczego morderstwa w sklepie z antykami, a w dalszym rozwoju sytuacja okazuje się oczywiście – jak to w kryminałach bywa coraz bardziej zagmartwana…. Na szczęście ciężar akcji został przeniesiony na wątek śledczy, a nie na produkcję nowych ofiar zbrodni i rozkminki nad sprawdzaniem nowych i czasem zupełnie nie spodziewanych kandydatów na mordercę dało mi sporo przyjemności.

Moim ulubionym fragmentem książki jest część akcji mająca miejsce w Szwajcarii. Barwne opisy targów sztuki przeniosły mnie na chwilę na gwarne ulice Bazylei. Możliwość pooddychania atmosferą dawnego luzu i  targów sztuki był to dla mnie jak mały bonus, zwłaszcza teraz, kiedy z targów i wystaw nici…

Głównym powodem zbrodni (i to jak się okazuje nie jednej) były dwie unikatowe lampy witrażowe („Rzeka życia” i „Tancerka”) z pracowni samego Luisa C. Tiffany-ego. Lampy te (jak wyjaśnia autorka), w rzeczywistości nie istnieją, ale w książce występują jako lampowe wersje dwóch znanych witrażyTiffany-ego: „Magnolie i irysy” Designed by Louis Comfort Tiffany | Magnolias and Irises | American | The Metropolitan Museum of Art (metmuseum.org) oraz „Papa Chrysanthemum at the New Circus”  Musée d’Orsay: Decorative arts (musee-orsay.fr).

Myślę że po przeczytaniu książki będziecie chcieli przyjrzeć im się uważnie i sprawdzić na ile opis w książce przypomina witraże – w każdym razie ja nie mogłam się oprzeć… :).

Dałam się nabrać na intrygę i nie udało mi się odgadnąć przed czasem kto był prawdziwym sprawcą zbrodni, ale zaprzyjaźniłam się z bohaterami książki i z przyjemnością w wolnych chwilach przeczytam poprzednie książki z tego cyklu.

Lubię i cenię moją pracę, ale jednak trochę się cieszę, że moje prace nie są aż tak wartościowe – mogę mieć nadzieję, że nikt nie będzie mnie z ich powodu mordował ;).