Szklana ekspansja na daleki zachód ;)

Dzisiaj chciałam się tak krótko pochwalić, że po miesiącu albo i lepiej pisania tłumaczenia i konsultowania tłumaczeń wreszcie jest – Szklanej Pracowni strona portugalska :). Jestem z niej bardzo dumna, zwłaszcza, że mimo, że sama tak dobrze bym jej po portugalsku nie napisała to przynajmniej rozumiem co jest napisane ;). Tutaj należą się podziękowania dla Joana Leite ze stowarzyszenia Giraventos za pomoc, tłumaczenia i cierpliwe konsultacje. Przyjaciele w Portugalii to powód dla którego zawsze chcę tutaj wracać!

www.oficinadevidro.com

Witraż – sztuka nieobecna?

Z czym kojarzy się witraż? Z pewnością jedno z pierwszych skojarzeń to smukłe kolorowe okna gotyckich świątyń, na drugim miejscu pewnie stoją ozdobne lampy  Tiffany`ego (bądź w stylu Tifany – różnice poznasz w tym artykule), a stąd już prosta droga do klimatu przeładowanych,”babcinych” wnętrz.

 Wnikliwszy obserwator architektury może jeszcze wspomni o pięknych secesyjnych drzwiach do domów i kamienic.

A co z nowoczesnymi projektami?

Czy te  skojarzenia skazują tradycję witrażową na zamknięcie skansenie zaprzeszłego budownictwa i nieobecność w we współczesnej przestrzeni architektonicznej? I to w czasach kiedy szkło jest wszechobecnie wykorzystywanym materiałem tak jak nigdy dotąd?

Żeby odpowiedzieć na to pytanie spójrzmy na kilka interesujących realizacji z przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat:

Witraż w metrze w Tokio Shinjuku. Zaprojektowany przez graficzkę Yoko Yamamoto, został zainstalowany w 2008. Jest zaproszeniem przeniesienia się w inny wymiar czasoprzestrzeni niezależnej od naszej codziennej gonitwy.

Zdjęcie ze strony  Exhibit in the Public Place: Tokyo Metro Shinjuku Sancho-me 1 — CONTEMPORARY ART STATION,

Kolejny witrażowy obraz – zatytułowany  „Passing Things” stworzony dla muzeum Kolei w Saitama w Japonii. To również realizacja na postawie projektów Yoko Yamato. Złożony z 10 paneli, imponuje rozmiarami, 3m x 12,7m, zwłaszcza, że oglądamy go z bliska. Tematem przewodnim jest kolej, a ponieważ temat ten nie był artystce jakoś szczególnie bliski, wpadła na pomysł, aby oprzeć się na poezji i zilustrowała utwór  Shuntaro Tanigawa „Passing Things – SL Elegy”.

 Każdy z dziesięciu witraży jest niezależną pracą i tak może funkcjonować, jednocześnie wszystkie panele łączą się w całość.

鉄道博物館-19
http://susono.jugem.jp/?cid=88

Public Art | The Railway Museum „Passing Things”(Yoko Yamamoto) | Japan Traffic Culture Association (jptca.org)

Stained glass „Light, water and life” / Original painter and supervisor : Ludwig Schaffrath / Front of west entrance on second floor free passage, Omiya station / Installed at June, 1982

Zupełnie inny w nastroju od poprzednich prac, abstrakcyjna kompozycja, mimo, że powstała w latach 80 ubiegłego wieku wciąż jest niesamowitym przykładem współczesnej aplikacji witrażu w architekturze. Wspaniała dynamika, która jednak dzięki regularnym rytmom jest daleka od chaosu.

Zdjęcie ze strony OUGHTISM: Ludwig Schaffrath and Johannes Schreiter: Motion, Rhythm and Harmony in Glass (travisithompson.blogspot.com) gdzie również możesz znaleźć więcej informacji o artyście.

https://www.lamberts.de/en/projects/details/article/chugoku-rousai-hospital-hiroshima/

Jeden z moich ulubionych projektów – prosty, a zachwycający zwiewnością, nadający miejscu emocjonalnie nas obciążającym wspaniałej lekkości i powiewu optymizmu. jakim jest szpital kilka nazwisk, czyż szpital nie wydaje się dużo bardziej przychylnym miejscem z takim witrażem?

To tylko kilka przykładów z wielu niesamowitych realizacji. Jeśli chcecie obejrzeć więcej tego typu realizacji zapraszam np. na stronę japońskiego stowarzyszenia JPTICA Public Art Work Datatbase | Japan Traffic Culture Association (jptca.org)

To mój subiektywny wybór witraży które lubię i które zapadły mi w pamięć wśród setek innych realizacji. W naszym kraju niestety nie spotyka się zbyt wielu nowoczesnych witrażowych realizacji, zwłaszcza na taką skalę, ale mam nadzieję, że z czasem i u nas świadomość witrażu jako niezależnej sztuki wzrośnie i również w Polsce będziemy mogli cieszyć oczy takimi pracami.

„Rzeka życia” L.C.,Tiffany`ego – czy na prawdę istnieje?

`Dzisiaj z racji poświątecznego odpoczynku trochę bardziej rozrywkowo – kilka słów o książce „Niezbity dowód” Małgorzaty Rogali. Dostałam egzemplarz od wydawcy i  postanowiłam sprawdzić czy czytanie beletrystyki o witrażach sprawi mi przyjemność,  poza tym nigdy nie czytałam witrażowego kryminału ;). Z drugiej strony zastanawiam się czy to jednak nie przesada –  całymi dniami i wieczorami robić witraże i jeszcze w ramach rozrywki czytać  kryminały o  witrażach :P.

 Tak czy inaczej książka sprawiła mi sporo przyjemności – pochłonęłam ją w kilka wieczorów.

Napisana lekkim piórem fabuła, skupiona jest wokół tajemniczego morderstwa w sklepie z antykami, a w dalszym rozwoju sytuacja okazuje się oczywiście – jak to w kryminałach bywa coraz bardziej zagmartwana…. Na szczęście ciężar akcji został przeniesiony na wątek śledczy, a nie na produkcję nowych ofiar zbrodni i rozkminki nad sprawdzaniem nowych i czasem zupełnie nie spodziewanych kandydatów na mordercę dało mi sporo przyjemności.

Moim ulubionym fragmentem książki jest część akcji mająca miejsce w Szwajcarii. Barwne opisy targów sztuki przeniosły mnie na chwilę na gwarne ulice Bazylei. Możliwość pooddychania atmosferą dawnego luzu i  targów sztuki był to dla mnie jak mały bonus, zwłaszcza teraz, kiedy z targów i wystaw nici…

Głównym powodem zbrodni (i to jak się okazuje nie jednej) były dwie unikatowe lampy witrażowe („Rzeka życia” i „Tancerka”) z pracowni samego Luisa C. Tiffany-ego. Lampy te (jak wyjaśnia autorka), w rzeczywistości nie istnieją, ale w książce występują jako lampowe wersje dwóch znanych witrażyTiffany-ego: „Magnolie i irysy” Designed by Louis Comfort Tiffany | Magnolias and Irises | American | The Metropolitan Museum of Art (metmuseum.org) oraz „Papa Chrysanthemum at the New Circus”  Musée d’Orsay: Decorative arts (musee-orsay.fr).

Myślę że po przeczytaniu książki będziecie chcieli przyjrzeć im się uważnie i sprawdzić na ile opis w książce przypomina witraże – w każdym razie ja nie mogłam się oprzeć… :).

Dałam się nabrać na intrygę i nie udało mi się odgadnąć przed czasem kto był prawdziwym sprawcą zbrodni, ale zaprzyjaźniłam się z bohaterami książki i z przyjemnością w wolnych chwilach przeczytam poprzednie książki z tego cyklu.

Lubię i cenię moją pracę, ale jednak trochę się cieszę, że moje prace nie są aż tak wartościowe – mogę mieć nadzieję, że nikt nie będzie mnie z ich powodu mordował ;).

Kolor w formie stałej – rzeźby szklane

Fusined glass cross 5,5 cm thickness
Krzyż szklany – wytapiany i polerowany inspirowany wodami jeziora- 76cm wysokości.

Każdy kto widział kiedykolwiek na żywo rzeźbę szklaną wie, że jest to niezapomniane wrażenie. Bryła litego szkła z delikatną strukturą wewnątrz, a niekiedy idealnie przeźroczysta. Przywodzi na myśl kawał lodu, a czasem płynącą wodę, lub czystą formę zestalonego koloru.

Wewnątrz i niekiedy również  na powierzchni szkła często są widoczne małe lub większe pęcherzyki powietrza uwięzionego w szkle w trakcie procesu stapiania. Ich ilość i wielkość zależy od formy i ułożenia szkła (czy szkło jest w formie prętów, bloków, czy tafli), jak również od dynamiki i długości wypału. Pęcherzyki będące blisko powierzchni podczas szlifowania mogą zostać otworzone i stworzyć małe okrągłe zagłębienia. Niektórzy później wypełniają je żywicą, żeby ukryć te owalne wgłębienia, ale żywica i tak zawsze będzie nieco się różniła od szkła, dlatego w większości przypadków wolę pozostawiać je po prostu otwarte – są świadectwem dynamiki procesu w którym kawałki szkła stopiły się w rzeźbę. Niektórzy artyści upodobali sobie wręcz efekt jaki tworzy powietrze w szkle np. Peter Bremers w pracy na zdjęciu poniżej, specjalnie tak przygotowując materiał, aby zwiększyć liczbę małych pęcherzyków powietrza i stworzyć z nich powtarzalną strukturę wewnątrz szkła.

VIBRATIONS – Peter BremersPeter Bremers

W zależności od ułożenia szkła w formie możemy uzyskiwać geometryczny rysunek, albo przepływające i mieszające się fale koloru, nawet jeśli użyjemy tylko jednego koloru szkła najczęściej będziemy w środku widzieć subtelne zawirowania szklanej masy – świadectwo ruchu i rozpływania się w formie, a każda różnica w grubości szkła będzie skutkować innym odcieniem – jaśniejszym bądź ciemniejszym (pięknie widać ten efekt na rzeźbach P. Bremersa w galerii z linku powyżej).

Istotą szkła wytapianego jest to, o efekcie końcowym decyduje nie tylko proces wytapiania szklanej bryły, ale również proces późniejszej obróbki – szlifowania, polerowania, piaskowania, chippingu, cięcia, grawerowania. Te środki mogą totalnie zmienić początkowy wygląd obiektu.

Najczęściej stosowane jest szlifowanie, które uszlachetnia powierzchnię rzeźby i wydobywa jej głębię, ale  są stosowane również inne techniki – niektórzy artyści wręcz wycinają lub rzeźbią w bryle szkła – jak Vladimir Klein na filmie poniżej, nadając jej ostateczny kształt już po wypale.

Vladimir Klein – Hard Work – YouTube

Cały ten długi proces począwszy od wykonania modelu, zdjęcia z niego formy, dobranie kolorów szkła, ustawienie wszystkiego w piecu i wypalenie, a następnie wiele dni, a czasem wręcz tygodni ręcznej obróbki, powodują, że szklana rzeźba jest unikatowym i niepowtarzalnym obiektem, a jej wewnętrzna struktura, mieszanie się „warstw” szkła, pęcherzyki powietrza, przenikające się kolory powodują, że nawet po wielu latach oglądania wciąż jest w niej coś nowego, intrygującego.

Śpiący aniołek – witraż nagrobny

Zeszłego lata przyszła do mojego domu Kasia – która odpowiedziała na moje ogłoszenie o sprzedaży domu, a szukała domu z duszą w którym również mogłaby prowadzić własne warsztaty. W efekcie na dom się nie zdecydowała, ale tak spodobały jej się prace witrażowe, że poprosiła mnie o wykonanie witrażu na grób jej dziecka.

Po obejrzeniu nagrobka, który był wykonany w nietypowy u nas sposób i składa się tylko z płyty poziomej na której umocowane są tabliczki, a w ogóle nie ma płyty pionowej, stojącej,  zaproponowałam, żeby witraż był w formie podłużnego świecznika , dzięki temu nagrobek zyska specjalne miejsce na postawienie świec, a jego forma będzie dobrze współpracowała z wertykalną bryłą grobu i nieco złagodzi surowość bryły nagrobka.

Tematem miał być aniołek dziecko, aby patrząc na niego rodzina mogła mieć poczucie że jest ono otoczone opieką i jest mu tam dobrze. Po wykonaniu kilku szkiców wybór padł na śpiącego aniołka.

Ponieważ chciałam oddać miękkość i jednocześnie eteryczność tej małej postaci, delikatny malunek został wykonany w technice tradycyjnej. Witraż zrealizowany w technice witrażu Tiffany-ego w którym połączenia są mocniejsze i bardziej odporne na warunki atmosferyczne. Zastosowanie prostego wzoru chmur również na tylnej ścianie wzmacnia wrażenie eteryczności, a jednocześnie główny motyw oglądany pod różnymi kątami, żyje i zmienia się, w zależności które kolory się nakładają.

Kiedy oddawałam tę pracę Kasi był piękny słoneczny dzień, wciąż wiele kawiarni było zamkniętych z powodu wirusa, więc umówiłyśmy się po prostu w parku. Po dokładnym obejrzeniu witraża, Kasia powiedziała : „wiesz  tak bardzo czuję ze nie trafilam do ciebie przez przypadek i naprawde jakoś mam takie glebokie przekonanie, że o to chodzilo… że z ta latarenką domknelam pewien etap …czy domknę ostatecznie montujac ją …i ze to z toba mialam ja zrealizowac.”

Teraz czekam jeszcze na zdjęcia zamontowanej pracy – czekam z lekką niecierpliwością, bo nie ma większej przyjemności jak zobaczyć pracę na właściwym miejscu, zwłaszcza taką, nacechowaną tyloma emocjami.

Laterenka mały śpiący aniołek w chmurach, obracająca się tak aby można było obejrzeć ją ze wszystkich stron.

Kurs Cięcia Szkła On-line zakończony, czas na podsumowanie

W zeszłym roku poprowadziłam testowy kurs on-line dla 10 osób. Był to duży sprawdzian moich umiejętności przekazywania wiedzy i tego czy kontakt on-line wystarczy, żeby przekazać tak kluczową w witrażu umiejętność jak cięcie szkła. Osobiście uważam, że jedną z najtrudniejszych do nauczenia – trzeba wyczuć nacisk noża tak aby nie przyciskać  za słabo, bo rysa będzie zbyt delikatna i można się pokaleczyć przy rozłamywaniu, ale też nie zbyt mocno, bo jakość rysy będzie gorsza, a nawet szkło może pęknąć już w trakcie cięcia.  Trudno tą właściwą siłę cięcia pokazać na filmie, trudno przekazać ją słowami…. Na zajęciach niejednokrotnie na bieżąco koryguję siłę cięcia kursantów poprawiając ich technikę cięcia.

Ten etap wydawał mi się nie do przeskoczenia, bo jak mogę komuś pomóc nie widząc i nie słysząc procesu cięcia?  Jednak pomyślałam, że skoro na zajęciach najczęściej wystarczy mój komentarz i kilka prób, żeby załapać o co chodzi, to przecież prawie każdy ma w komórce lub komputerze kamerkę, którą może nagrać swoje udane lub mniej udane próby, ewentualnie pokazać problem/rezultat na zdjęciach, co pozwoliłoby mi na skorygowanie procesu.

Zależało mi żeby nie tylko nauczyć kursantów rozłamywania przez najprostszą technikę – obstukiwania, ale też przekazać kompleksową wiedzę na temat różnych technik rozłamywania szkła, żeby kurs był wartościowy również dla osób z pewnym doświadczeniem w pracy ze szkłem. Chciałam żeby po kursie, każdy nabrał lepszego wyczucia materiału i poprawił swoje umiejętności.

Nie było innej możliwości sprawdzenia tego systemu, jak przez poprowadzenie takiego kursu na próbę :). Jeśli kurs nie dałby pożądanych efektów, zawsze  mogłabym po prostu zwrócić pieniądze i przeprosić kursantów za stratę czasu.

Jednak okazało się, że zarówno Ci bardziej zaawansowani jak i początkujący bardzo pozytywnie ocenili kurs –  (z osób które odesłały ankietę 80% określiło że są bardzo zadowoleni, a poziom polecenia tego kursu znajomym o podobnych zainteresowaniach określili pomiędzy 8 a10 (w skali 10 punktowej)). W praktyce okazało się, że nie wszystkie formy wsparcia były potrzebne (np. większość osób nie korzystało ze spotkań live).

Ponieważ jako kurs pilotażowy, bazą naszych spotkań i działań była grupa na FB, więc nie obeszło się bez problemów technicznych, np. okazało się, że niektóre filmy zatrzymują się w połowie i nie odtwarzają do końca, pomimo, że nie są ani bardzo długie ani szczególnie ciężkie. Ale finalnie udało się załadować wszystkie filmy, a prędkość „przerabiania” każdy mógł dostosować do swoich potrzeb. A najważniejsze, że okazało się iż taka metoda działa i jest skuteczna!

Dziękuję Wam moi pierwsi kursanci w onlinie za zaufanie i uczestnictwo w kursie. Mam nadzieję, że uzyskane umiejętności będą Wam dobrze służyć  🙂

Technika witrażu Louisa C. Tiffany-ego

Lampa witrażowa - kopia lampy Tiffany z niewielkimi zmianami

Jest to technika wynaleziona i wprowadzona przez Louisa Tiffany-ego zwana inaczej techniką taśmy miedzianej i cyny, od sposobu łączenia szkieł witraża.

Taki sposób łączenia pozwolił na wykonywanie spoin o rozmaitych kształtach i łączenie dużo mniejszych elementów niż było to możliwe w witrażu klasycznym (ołowianym) – gdzie zarówno szerokość płatewki profila ołowianego jak i możliwości wygięcia ołowiu powodowały, że wstawianie elementów bardzo małych było bardzo trudne, bądź mijało się z celem ponieważ cały element byłby przykryty przez otaczające go profile ołowiane.

Tiffany`emu przyświecała miłość do jakże intensywnych w barwie witraży średniowiecznych i maksymalne ograniczenie od powierzchniowej obróbki szkła (malowanie, cieniowanie, przepalanie szkła) co daje słabsze nasycenie koloru. Chciał aby witraż był w całości „malowany szkłem” – żeby cieniowania i detale nie były malowane, ale wynikały z zabarwienia i struktury szkła.

Żeby uzyskać ten efekt musiał wymyślić i wyprodukować nowy rodzaj szkła – wielobarwne szkło opalowe i opakowe (półprzeźroczyste i nieprzeźroczyste ), ponieważ wtedy produkowano jedynie szkło witrażowe przezierne o dość jednolitym kolorze. Tutaj pojawia się ciekawa anegdota- podobno żadna huta nie chciała podjąć prób wykonania takiego szkła. W ówczesnych czasach mętne były szkła słabej jakości i nikt nie chciał mieć opinii miejsca produkującego tak słabe szkła. Wobec tego Tiffany nie odpuścił i w 1892 roku otworzył własną hutę i zaczął intensywne badania i produkcję ogromnej palety szkła witrażowego, oraz opracował efekt irydyzacji (słynne szkło Favrile).

Technika Tiffany-ego oprócz możliwości oddawania nawet drobnych detali wszechobecnych w secesji, umożliwiła wykonywanie również przestrzennych konstrukcji m.in. sławnych lamp witrażowych. Dzieje się tak ponieważ cyna (a raczej spoiwo lutownicze którego najczęściej około 60% stanowi cyna) jest dużo twardszym metalem niż ołów (temp. topnienia wynosi… a ołowiu….), a połączenie  metal-szkło jest dużo mocniejsze niż ma to w witrażu ołowianym. Powoduje to, że konstrukcja jest sztywniejsza, a ogrzewanie jej przez żarówkę lub lampę naftową nie ma na nią znaczącego wpływu, podczas gdy ołów z czasem będzie się deformował. Ponadto witraże wykonane w tej technice są lżejsze.

Zarówno technika Tiffany-ego jak i wymyślone przez niego szkło przetrwały próbę czasu i są używane (i bardzo popularne) do dziś. Mało tego, jego technika jest obecnie chyba najbardziej rozpowszechnioną techniką witrażową na świecie.

Ale też nie jest tak, że Luis Comfort Tiffany od razu odniósł sukces, który przyniósł mu majątek i sławę na wieki. Mimo iż wykonał tysiące realizacji witrażowych nie wspominając o lampach witrażowych, projektach wnętrz, mebli, tkanin, pod koniec życia zbankrutował i musiał zamknąć swoje studio, ale to już temat na inny artykuł.

Jeśli chcesz poczytać więcej:

  1. Jacob Baal-Teshuva 2001″Louis Comfort Tiffany”
  2. Frelinghuysen, Alice Cooney (2006). Louis Comfort Tiffany and Laurelton Hall: an artist’s country estate. New York: The Metropolitan Museum of Art

Legendarne lampy Tiffany`ego – Czy Twoje lampa to lampa Tiffany?

Temat rzeka – przedmiot westchnień i pożądań niektórych, a w innych wywołuje jedynie wzruszenie ramion. Ale co zabawne większość osób nie wie że lampy które powszechnie m nazywa się „Lampami Tiffany`ego”  najczęściej nimi nie są.

Więc czym są tak naprawdę lampy Tiffany? Ano oryginalnymi lampami zaprojektowanymi i wykonanymi w pracowni Luisa Comforta Tiffany`ego – najczęściej są sygnowane i numerowane. Nie jest ich na rynku dużo, znajdują się w rękach prywatnych kolekcjonerów i muzeów,  a jeśli już są wystawiane na aukcje ich ceny sięgają zawrotnych sum.

Grupą najbliższą oryginałom są kopie i repliki lamp Tiffany`ego – to lampy wykonane według oryginalnych wzorów często z takiego samego szkła jak oryginał , więc cieszą oczy prawie tak jak oryginalne, ale kosztują znacznie mniej (od kilku do kilkunastu tyś. złotych)

Największą grupą lamp są tzw. lampy w stylu Tiffany`ego. Cóż co do jakości tego stylu się nie wypowiadam (zwłaszcza mam na myśli popularne w sieciówkach chińskie „lampy witrażowe”) myślę, że oglądając te lampy Tiffany byłby zdumiony w jakim kierunku wyewoluowała jego myśl ;). Faktem jest , że bardzo często podobnie jak w jego twórczości lampy są zdobione motywami roślinnymi, ale są znacznie prostsze, a użyte do nich szkło jest najczęściej tańsze i bardziej płaskie.

Osobiście uważam, że lepiej o mówić po prostu o lampach witrażowych, lub o lampach w technice Tiffany`ego, co zwykle wychodzi na to samo (witraż klasyczny nie bardzo się nadaje do konstrukcji przestrzennych, co prawda takie lampy też istnieją, ale najczęściej nie są zbyt trwałe). Szczególnie przy projektach nowoczesnych ma to sens, ponieważ daje pewne wyobrażenie o technice, ale w warstwie estetycznej osiągamy efekt zupełnie inny niż przy klasycznych lampach witrażowych.

Ale skąd to całe zamieszanie, pewnie zapytasz? Tiffany (a raczej założone przez niego studio) był autorem setek wzorów lamp (z kloszami witrażowymi i z  dmuchanego szkła),ale poza tym również opracował własną technikę wykonywania witraży opartej nie na profilach ołowianych, a na taśmie miedzianej łączonej spoiwem cynowym, której do  dziś używamy. Uczyniło to łączenie bardziej sztywnym i pozwoliło na wykonywanie konstrukcji bardziej przestrzennych, oraz dużych przeszkleń które nie musiały być dzielone na kwatery – jak w witrażu tradycyjnym.  Dlatego też często używa się „skrótu myślowego” nazywając wszystkie lampy wykonane w technice Tiffany`ego lampami Tiffany`ego.

Niezależnie od tematu lamp, Tiffanyego można by nazwać reformatorem sztuki witrażowej, bo oprócz stworzenia nowej techniki witrażowej (co nie zdarza się przecież często ;)- technika ołowianą wynaleziono przynajmniej 600 lat przed Tiffany`m), wymyślił i zaczął realizować zupełnie nowe rodzaje szkieł niż stosowane dotąd w witrażownictwie i korzystamy z jego odkryć do dziś , ale to już nieco inna historia :).

Chcesz wiedzieć więcej o pracach  Tiffany`ego? – sięgnij po publikację https://books.google.pl/books?id=8vYsVjo0jdkC&printsec=frontcover&redir_esc=y#v=onepage&q&f=false

Jeśli jesteś zadecydowana/zdecydowany poznać się z lampami w stylu Tiffany`ego bliżej zpraszam na kurs lampowy 🙂

fotografia z The Matropolitan Museum https://www.metmuseum.org/toah/works-of-art/1974.214.15a,b/

Szkło fusingowe (fused glass)– co to takiego?

Talerz wykonany przez kursantkę,z motywami folkowymi różowo-granatowy

Fusing szkła to technika polegająca na zgrzewaniu warstw KOMPATYBILNEGO szkła (kolorowego bądź bezbarwnego). To tyle jeśli o definicję chodzi. Ostateczny efekt może być bardzo różny w zależności od użytego szkła(czyli tzw. systemu w którym pracujemy), doboru kolorów i użycia transparentnego/opakowego szkła, oraz formy w jakiej występuje (szkło do odlewów, fryty, tafle itd.), możliwości wystąpienia reakcji pomiędzy szkłami.

I tak inny efekt ozdobny uzyskasz używając wyciętych fragmentów szkła, a inny sypiąc frytę, pudry, bądź szklane confetti, korzystając z wykonanych wcześniej elementów milleflori, lub wstępnie przepalonych szklanych „batonów” Do kompozycji geometrycznych świetnie sprawdza się szkło w formie cienkich pałeczek tzw. stringersy i grubszych używanych również do pracy na palniku (ang. rod).

Jeszcze innymi możliwościami zdobienia jest użycie specjalnych farb wypalanych w temp. fusingu.  Poza tym masz jeszcze kontrolę nad fakturą szkła – spodnia strona roztopionego szkła przyjmie zawsze fakturę powierzchni na której wytapiasz szkło.

W przypadku użycia tylko jednego koloru najczęściej wartością ozdobną jest nadana faktura lub zmienność kolorów wynikająca z grubości szkła (to tak jak z wodą im głębiej, tym intensywniejszy jest kolor)

Łączenie tych technik daje tysiące możliwości, a wykonanie nawet serii produktów wg. tego samego wzoru daje efekt pewniej zmienności, co decyduje o tym że czuć w tych przedmiotach rękę i charakter twórcy.

W połączeniu z techniką slumpingu czyli gięcia szkła, fusing nadaje się do wykonywania przedmiotów użytkowych tj. misy, oryginalne talerze, wazony.

 

Jesienny Coworking Witrażowy

FB cover coworking

Prawie zawsze po warsztatach witrażu pojawia się pytanie co dalej? Większość kursantów chciałaby kontynuować witrażową przygodę, ale nie zawsze mają miejsce na własną pracownię, a i wydatek na szlifierkę do szkła, lutownicą i dobry nóż do szkła nie jest mały.

Dlatego wymyśliłam Witrażowy Dzień Coworkingowy – w ramach którego pracownia przechodzi we władanie kursantów.

Na czym to polega?

Możecie wynająć stanowisko ze szlifierką do szkła, lub z lutownicą na minimum 1h max. 6h.
Będzie również stanowisko do cięcia szkła (wyposażone w łamacze, noże, cyrkiel ect.) dla tych którzy nie chcą sprzątać całego mieszkania po cięciu szkła w domu.

Ten dzień jest specjalnie pomyślany dla kursantów, którzy przeszli przynajmniej podstawowy kurs witrażowy, chcą się dalej rozwijać w tym kierunku, a nie mają w domu miejsca lub/i sprzętu.
Najbliższy coworking:

Kiedy: 30 września (niedziela) 2018r od godziny 11.00 do 17.00

Ceny:

Stanowisko do ciecia szkła 15zł
Stanowisko ze szlifierką 30zł (25zł z własną głowicą)
Stanowisko z lutownicą 25zł (w cenie topnik, patyna)

Obowiązuje rezerwacja miejsca na godziny (dostępnych będzie: 2 miejsca na szlifierce, 3 na lutownicy więc nie aż tak bardzo dużo).

To będzie ostatnie spotkanie coworkingowe w tym roku, następne najwcześniej w styczniu.

PS2. Zaczeła się jesienna pogoda, pada deszcz a a wraz z nim ruszyły wreszcie grzyby :), jeśli deszcze się utrzymają jest szansa, że za tydzień będą „straszne grzyby”, więc jeśli macie w rodzinie grzybiarza to może warto będzie wziąć delikwenta ze sobą ;).